Obudziłem się ok. 9 rano. Dzień
jak co dzień wstaje, wywiad jeden drugi chwila przerwy potem kolejny wywiad
wieczorem koncert i rozdawanie autografów. Ta ciągła monotonia wykańcza mnie
coraz bardziej. Ubrałem się, zjadłem śniadanie, pojechałem chłopakami na
wywiady. Po południu pojechaliśmy na obiad i zaraz na próby do koncertu.
Dochodziła 18 za chwile zaczynamy koncert, widownia zapełniała się tłumem
wrzeszczących i piszczących dziewczyn ich krzyki z czasem zaczynały mi przeszkadzać.
Kilka razy miałem już problemy ze słuchem dali mi nawet specjalne słuchawki
wyciszające. Koncert się zaczął, wyszliśmy na scenę śpiewaliśmy, wygłupialiśmy
się, pod koniec występu moją uwagę przykuła drobna [kolor twoich włosów] dziewczyna
o strasznie bladej cerze można było powiedzieć, że wyglądała jak zaraz miała zejść z tego świata była
ubrana w jasne jeansy i szarą bluzę. Dlaczego
przykuła moją uwagę ? To proste. Stała w pierwszym rzędzie, widać, że do bobrze
się bawiła tańczyła ale nie krzyczała, nie miała żadnego plakatu, zawieszki,
naklejki z naszymi wizerunkami, nic.
Ostatnia piosenka, ostatni pokłon i zszedłem ze sceny. Szybko się
przebrałem i zostało tylko rozdawanie autografów. Zająłem swoje miejsca
przy stoliku, po 30 minutach podpisywania płyt, koszulek i innych pierdołów.
Bolała mnie już ręka i nie miałem ochoty już na nic. Odwróciłem się do Paul’a.
- Ile jeszcze to ma potrwać ? –
spytałem on od razu mi odpowiedział
- Podpisz się jeszcze 4 razy i
kończymy.
Zacząłem liczyć jeden podpis,
drugi podpis, trzeci podpis jeszcze tylko jeden i spadam stąd nareszcie. Nie podniosłem
głowy, wyciągnąłem tylko rękę po przedmiot na którym miałbym się podpisać.
Dziewczyna się odezwała:
-Nic nie mam – odparła. Podniosłem
głowę i spojrzałem na nią i zauważyłem, że to ta dziewczyna od której nie mogłem
oderwać oczu podczas koncertu.
- To po tu stoisz jak nic nie masz
?
- Nie potrzebuje tego Harry …. – położyła swoje dłonie na moich policzkach i
pocałowała mnie delikatnie. Kiedy się odsunęła powiedziała jeszcze tylko..
– Kocham cię Hazz…– i zaraz uciekła a ja siedziałem
jak jakiś idiota i patrzyłem w miejsce w którym stała ona jakieś kilka sekund
temu, nikt tak do mnie nie mówi oprócz Liam’a, a w jej wykonaniu brzmiało to
tak cudownie . Kilka osób i paparazzi zrobiło nam zdjęcia na pewno zaraz będzie
o tym głośno. Ale jakoś nie przejmowałem się tym ta dziewczyna znacząco
poprawiła mi humor. Niall i Zayn śmiali się trochę ze mnie ale jakoś w ogóle
nie zwracałem na to uwagi. W drodze do domu poprosiłem, że Paul’a żeby odnalazł
tą dziewczynę.
*2 tygodnie później*
Detektyw którego zatrudnił Paul
przekazał mi adres dziewczyny, pojechałem tam, stanąłem przed skromnym
jednorodzinnym domkiem na obrzeżach miasta. Podszedłem do drzwi zawahałem się
czy zapukać czy nie ale jednak się odważyłem i zapukałem. Drzwi mi otworzyły chuda
kobieta ubrana na czarno była to matka [T.I] bo tak miała na imię dziewczyna
którą szukałem.
-Dzień dobry jest [T.I]-
zapytałem, a kobieta się rozpłakała. Kiedy się uspokoiła odpowiedziała cicho na
moje pytanie.
- [T.I] zmarła… - i znów zaczęła
płakać. Nie wiedziałem jak mam zareagować. Kobieta chciała mi coś pokazać i pociągnęła
mnie za rękę do jakiegoś pokoju . Okazało się, że zaprowadziła mnie do pokoju
swojej córki. Był mały i skromny ale miał to coś w sobie, że nie chciało się z
niego wychodzić , zauważyłem na ścianach kilka plakatów naszego zespołu, a na
biurku leżały nasze płyty.
- Tak bardzo chciała was poznać przed śmiercią i postanowiliśmy
z mężem, że zrobimy jej niespodziankę i kupiliśmy jej bilet na wasz koncert. Była
taka szczęśliwa, że idzie. Wieczorem
wróciła całą w skowronkach , a rano już nie otworzyła oczu . – ostatnie słowa
wypowiedziała z wielką trudnością. A mnie samemu w oczach pojawiły się łzy. W
tym samym momencie uświadomiłem sobie, że się w niej zakochałem ….

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz