poniedziałek, 12 listopada 2012

To tylko sen


Obudził cię krzyk dziecka. Była 4:23. Wstałaś niechętnie i skierowałaś się do pokoju dziecka. Weszłaś do pomieszczenia, 5 letnia dziewczynka, siedziała na środku swojego łóżka, schowana po kołdrą.
- Skarbie co robisz ?
- Chowam się .. – odparła z pod kołdry
- Przed czym ?
- Tygrysami.. – zaśmiałaś się leciutko, usiadłaś obok dziewczynki, zdjęłaś z niej kołdrę.
- To był tylko zły sen.. a teraz się kładź opowiem ci bajkę – położyłaś się obok 5-latki i opowiedziałaś jej wymyślona na poczekaniu bajkę o księżniczce i księciu na białym rumaku. Zasnęła, zostawiłaś włączoną lampkę nocną po czym wróciłaś do swojego łóżka. Położyłaś się na boku, zanim się wygodnie położyłaś, poczułaś rękę swojego chłopaka. Jesteś z nim z 1,5 roku w pełni zaakceptował twoja córkę. A mała nazywa go już swoim tatą.
- Gdzie byłaś- zapytał zaspanym głosem, tuląc się do ciebie.
- Caroline, płakała..
- Czemu ? – w jego głosie można było usłyszeć zmartwienie.
- Już jest porządku, miała zły sen… śpij Liam śpij – nie odezwał się już, tylko wtulił się w twoje plecy czując na karku jego oddech. Po czym odpłynęłaś do krainy snów.
*8:00*
- Mama, mama wstawaj – kiedy otworzyłaś zobaczyłaś Caroline leżąca  między tobą a Liam’em.
- Głodna jestem .. – dodała po chwili
- No to co zjemy sobie na śniadanie? – pytałaś przecierając sobie zaspane oczy.
-  płatki.. nie , chleba.. tak .. nie gofry..
-Może naleśniki ? – spytałaś
- Tak tak naleśniki – zawołała. Wstałaś, ubrałaś cienki szlafrok, spojrzałaś na chłopaka spał, a Caroline bawiła się lalką, zeszłaś na schodami do kuchni. Zaczęłaś przygotowywać ciastko do naleśników, wstawiłaś wodę na herbatę, wystawiłaś szklanki, talerze i poustawiałaś wszystko na okrągłym stoliku. Zaczęłaś piec naleśniki, akurat kiedy skończyłaś piec, gwizdek czajnika dał znać, że woda jest już gotowa.
- Śniadanie !!! – cisza , zawołałaś drugi raz, potem trzeci raz. Nikt się nie odzywał. Postanowiłaś iść zobaczyć czemu w ogóle się nie odzywają. Poszłaś do sypialni i to co tam zobaczyłaś tak cię uradowało, że nie miałaś serca ich budzić. Obydwoje spali w najlepsze. Dziewczynka obejmowała Liam’a swoją rączka po czym poruszyła się i zarzuciła jeszcze na chłopaka chudziutką nóżkę. Liam też obejmował ręką Caroline. No ale musiałaś ich obudzić przecież kto chce jeść zimne śniadanie. Zanim jednak ich obudziłaś zrobiłaś ze 3-4 zdjęcia. Chwilę później siedzieliście już razem w kuchni przy stole. Śmialiście się , żartowaliście i rozmawialiście. Nagle dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć… - powiedziałaś. Wstałaś podeszłaś do drzwi , otworzyłaś przed tobą stała kobieta z dzieckiem które na oko miało może z jakiś roczek albo dwa latka.
- Tak? W czym mogę pomóc ? – spytałaś
- Dzień dobry.  Ja przyszłam do Liam’a ojca mojego dziecka.
Twój świat w jednej chwili zawalił się …. 

-skarbie kto przyszedł ? – wyszedł z kuchni i podszedł do ciebie kładąc ręce na twojej tali. Zaraz je zrzuciłaś 
- Ta pani chce z tobą porozmawiać o twoim dziecku. - Wskazałaś dłonią na kobietę. Chłopak na początku zaniemówił chwilę później zaczął się jąkać próbując złożyć jakieś zdanie. Nie wytrzymałaś , poszłaś   powrotem do kuchni wzięłaś Caroline na ręce.  Stawiałaś bose stopy po zimnych schodach. Weszłaś do swojej sypialni, posadziłaś córeczkę na łóżko, po czym wyjęłaś dużą walizkę i zaczęłaś pakować do niej ubrania Liam’a. Mała cały czas ci się przyglądała:
- Mamuś czemu pakujesz rzeczy tatusia ? – spojrzała na ciebie tymi  swoimi dużymi czekoladowymi oczami.
- Tatuś kochanie jedzie na długą wycieczkę – Nie wiedziałaś co tak właściwie masz jej odpowiedzieć.
- Ja też chce jechać na wycieczkę z tatusiem.
- Nie pojedziesz z tatą – odparłaś stanowczo
-Dlaczego nie?
 - Bo chodzisz do przedszkola
- Ale ja chce! – zawołała
- Ale nie pojedziesz! – wkładałaś kolejne ubrania chłopaka do torby. Wasza wspólna szafa była co raz bardziej opustoszała.
- Pojadę !
- Caroline dziecko moje nigdzie nie jedziesz, zostajesz w domu, a teraz marsz do swojego pokoju i nie wychodź z niego dopóki nie przyjdę. – Dziewczyna zeskoczyła z łóżka i pobiegła do swojego pokoju, usłyszałaś trzask drzwi od pokoju dziewczynki. Wkładałaś do torby ostatnią parę spodni i kilka bluzek, kiedy Liam wszedł do sypialni.
- Kochanie jedziemy gdzieś ? – zachowywał się ja gdyby nigdy nic jakby ta sytuacja na dole nigdy się nie wydarzyła.
- Tak………… Znaczy nie! Ty jedziesz! Nie obchodzi mnie z kim i gdzie ale oby to było jak najdalej stąd- z każdym słowem podnosiłaś coraz to bardziej głos.
- [T.I] co się stało ?
- Co się stało ty masz czelność pytać się mnie co się stało! Wynoś się! Nie chcę  cię znać ! Zniknij, rozpłyń się , pęknij jak bańka mydlana nie wiem cokolwiek  ale nie pokazuj mi się więcej na oczy. – zaczęłaś rzucać w jego kierunku wszystkim co ci popadło w dłonie - poduszki, gazety, pliki zdjęć.
-To nie tak ja myślisz , [T.I] proszę cię , daj mi to chociaż wyjaśnić.
- Tu nie ma czego wyjaśniać- wybiegłaś z pokoju Liam pobiegł za tobą. Złapał się przy schodach, chciał się przytulić ,ale ty mu się wyrywałaś, zaczęłaś go szarpać, wyzywać, popychać. I ten jeden raz! Ten jeden cholerny raz pchnęłaś go za mocno. Chłopak zachwiał się , stracił równowagę i spadł ze schodów. Patrzyłaś z przerażeniem na bezbronne ciało staczające się po schodach. Byłaś w szoku w góry widziałaś , leżącego chłopaka u progu schodów zalewającego się to większą ilością krwi. Stałaś i nie mogłaś się ruszyć tak jak byś była sparaliżowana. W końcu się ocknęłaś, zbiegłaś po schodkach, kucnęłaś przy chłopaku. Nie wiedziałaś co masz zrobić, postanowiłaś sprawdzić czy żyje. Dotknęłaś szyję nie wyczułaś pulsu, sprawdziłaś jeszcze na nadgarstku też nic.  Do twoich oczu mimowolnie zaczęły napływać łzy.
- Nie nie nie ! Liam nie! Proszę nie rób mi tego !!! – krzyczałaś opierając głowę o klatkę piersiową chłopaka.

Obudziłaś się, oblana zimnym potem, w przyśpieszonym oddechem i Łazami w oczach. To był sen! To był tylko sen! – spojrzałaś na Chłopaka leżącego obok ciebie, który był mocno pogrążony w sowim śnie , niczym niedźwiedź zapadający w sen zimowy. Pochyliłaś się nad nim i pocałowałaś go w czubek głowy.
-Kocham cię Liam, nawet nie wiesz jak bardzo… - Położyłaś się blisko chłopaka i wtuliłaś się w jego nagi tors, odetchnęłaś z ulgą.
- Też cię kocham [T.I]  i też nie wiesz jak bardzo .. – Zaczęliście się całować i pieścić nawzajem, potem pozbyliście się ubrań i spędziliście miłą, upoją noc. 

1 komentarz:

  1. Zajebisty. :D
    Czekam na następną część. Podobają mi się twoje imaginy <3

    OdpowiedzUsuń