Niall- największe ciacho w szkole, kapitan drużyny
piłkarskiej. Bogaty jedynak należący do tych popularnych w szkole. Uważa się za
kogoś lepszego a może udaje kogoś kim tak naprawdę nie jest. Co jeśli ukrywa
prawdziwego siebie?
[t.i] – cicha, bardzo dobrze ucząca się dziewczyna.
Nieśmiała, chowająca się w cieni, nie lubiąca bycia w centrum uwagi. Jej
rodzice nie byli bogaci, ale dawali jej tyle ile tylko mogli. Chowająca się za
dużymi okularami i ubraniach po siostrze lub kuzynkach. W szkole biorą ją za
dziwadło, biedaka, ofiarę losu.
*oczami [t.i]*
- Dziś losowanie do paczek które podarujecie sobie podczas
wigilii klasowej- usłyszałaś głos nauczycieli, który wyrwał cię za myśleń.
Najpierw dziewczyny losowały chłopaków. Kiedy nadeszła twoja kolej, podeszłaś
do woreczka i wyjęłaś jedną małą złożoną w kosteczkę kartkę. Usiadłaś powrotem
na swoje miejsce, od razu sprawdziłaś kogo wylosowałaś:
- Niall Horan- powiedziałaś cicho, kiedy po chwili usłyszałaś
śmiech za plecami. To Harry..
-Ej Niall stary to dziwadło ciebie wylosowało pewnie zrobi
ci skarpetki na drutach- zrobiło ci się przykro, chciałaś się rozpłakać, ale
nie miałaś już siły, za dużo razy płakałaś ciągłe wyzwiska, kawały,
podstawianie nogi na korytarzach w
skutek czego lądowałaś na podłodze, parę razy zdarzyło się, że zostałaś oblana
wiśniowym mrożonym koktajlem i tym razem nie zareagowałaś na kpiny chłopaków,
zadzwonił dzwonek a ty szybko wyszłaś z klasy.
*oczami Niall’a*
- [t.i][t.n]- przewracałem tą karteczkę między palcami
myśląc dlaczego akurat ja musiałem wylosować to dziwną dziewczynę.
*oczami [t.i]*
Jutro wigilia klasowa a ty ciągle nie masz prezentu dla
Niall’a. spacerowałaś po mieście zastanawiając się intensywnie nad
prezentem dla chłopaka. Nie widziałaś o
nim praktycznie nic z resztą on jest bogaty wszystko już miał. Jednak
wiedziałaś o nim jedna rzecz uwielbiał muzykę. Minęłaś sklep muzyczny,
zatrzymałaś się, spojrzałaś na witrynę sklepu. Postanowiłaś zobaczyć co mają do
zaoferowania. Rozglądałaś się po różnorodnych instrumentach. Zauważyłaś dział z
gitarami podeszłaś tam i spojrzałaś na różnego koloru i kształtu instrumenty.
Tak dawno nie grałaś brakowało ci tego. Odkąd tata stracił pracę, załamał się
zaczął pogrywać w kasynie. Wpędził twoja rodzinę w długi, ale już z tego
wyszedł choć dług na ponad 60 tysięcy dolarów pozostał. Podszedł do ciebie
młody pracownik sklepu;
- Może mógłbym w czymś pomóc ?
- Nie dziękuje ja tylko… -urwałaś- choć właściwie mam
pytanie czy tym mogła wypróbować jedną gitarę?- popatrzałaś na chłopaka.
-Oczywiście, masz namyśl jakiś konkretny typ gitary ?
- Nie, ale niech
będzie to gitara elektroniczna.
-Dobrze w takim razie polecam ci tą gitarę – chłopak podał
ci gitarę, a ty oddaliłaś się do miejsca specjalnie do tego przeznaczonego,
usiadłaś na stołku zaczynając grać z pamięci
jakieś kawałki rockowe
-Wow, dziewczyno wymiatasz- wystraszyłaś się, odwróciłaś się
gwałtownie i zauważyłaś Niall’a;
- Co ty tu robisz !!
- To co grałaś to było mega- chłopak całkowicie
zignorował twoje pytanie;
- Nie wiedziałem, że
umiesz grać choć do mnie, musimy
zagrać to na dwie gitary.
- Mam iść do ciebie? – byłaś w szoku.
-No tak .. a co ?
- W sumie to nic ale nigdy mnie nie zapraszałeś. Cała klasa
tylko nie ja. Mnie zawsze omijałeś.
- Umm… nie zrozum mnie źle ale nie nadajesz się na imprezy.
- A fajnie wiedzieć – odstawiłaś gitarę i wyszłaś ze sklepu.
Może i chłopak miał racje , że nie nadajesz się na imprezy, ale co by mu
zaszkodziło podejść i po prostu powiedzieć „ Hej robię domówkę może wpadniesz”
ale nie bo łatwiej kogoś ocenić i przylepić metkę kogoś kim naprawdę się nie
jest. Bo co tak łatwiej, kogo obchodzi osobowość czy charakter teraz liczy się
tylko to jaki masz model telefonu czy firmowe ciuchy. Z twoich zamyśleń wyrwała
cię czyjaś dłoń na ramieniu ;
-Przepraszam… - ledwo usłyszałaś , gdyż słowo było
wypowiedziane bardzo cicho. Odwróciłaś się i zobaczyłaś przed sobą Niall’a.
- Oooo jestem pod wrażeniem, nie wiedziałam, że znasz takie
słowa – uśmiechnęłaś się ironicznie.
- Nie bądź taka…
- Jaka ?! … Ja po prostu jestem sobą jeżeli ci się to nie
podoba to nie rozmawiajmy i nie wchodźmy sobie w drogę. – Odwróciłaś się na
pięcie i powędrowałaś przed siebie, stawiając nogę za nogą, krok za krokiem.
Znów cię ktoś zatrzymał tym razem
poczułaś ucisk na nadgarstku i nim zdążyłaś zareagować chłopak ciągnął się za
rękę
- Co ty robisz ?! Gdzie mnie ciągniesz ?! Puść mnie?!
Słyszysz ?!
- Idziemy do mnie do domu, mówiłem już to wcześniej musimy
zagrać tamten kawałek na dwie gitary .
- Oczywiście bo ty tak chcesz , moje zdanie się już nie
liczy. – Blondyn nie skomentował twoich słów, po prostu dalej cię ciągnął za
rękę prowadząc do swojego domu.
Siedziałaś na łóżku w pokoju Niall’a i czekałaś aż przyjdzie
z instrumentami. Blondyn mieszkał obok ciebie, ale nigdy z nim nie gadałaś.
Podeszłaś do okna i rozejrzałaś się przez nie. Wtedy się zorientowałaś, że z
jego okna jest idealny wgląd do twojego pokoju.
- Czasem patrzę co robisz.. – usłyszałaś ponętny głos
chłopaka przy uchu. Wystraszyłaś się. Jego usta muskały delikatnie twoje ucho.
Czułaś jego oddech na szyi. Serce przyśpieszyło. Odgarnął twoje rozpuszczone
włosy na jedną stronę, położył rękę na twoim ramieniu.
-A szczególnie wieczorami… masz urocze piżamy – dodał z
łobuzerskim uśmieszkiem. Nie wiedziałaś jak masz zareagować, czułaś się
dziwnie, taka sytuacja była dla ciebie czymś nowym, nieznany. Byłaś dziewicą w ogóle nie znałaś się na
takich relacjach, relacjach dziewczyna- chłopak. Nie mogłaś się poruszyć czułaś
się jakbyś była zparaliżowana, wtedy poczułaś coś na szyi. Poczułaś usta
Niall’a , który składał delikatne pocałunki na twojej szyi. Odskoczyłaś od chłopaka:
- Co ty robisz ?! – krzyknęłaś.
- Oj nie przesadzaj … - przycisnął cię swoim ciałem do
ściany, pozbawiając jakiegokolwiek ruchu. Próbowałaś mu się wyrwać, ale był silniejszy od
Ciebie. Trzymał Cię mocno i całował po szyi. Starałaś się wyrwać. Nie dawałaś
rady. Zaczął wkładać ręce pod twoją koszulkę. Płakałaś. Jednym ruchem rozerwał
Ci koszulkę. Położył Cię na łóżku i
położył się na tobie. Nogami trzymał twoje uda, a twoje ręce przywiązał
sznurkiem do łóżka. Uśmiechnąć się. Zaczął dotykać Cię po piersiach. Krzyczałaś
-Zamknij się, bo i tak nikt Cię nie usłyszy szmato. -
Powiedział.
-Czemu to robisz!? - Krzyczałaś. - Co ja Ci takiego zrobiłam.
-Widzisz założyłem się z kimś o to, że się z Tobą prześpię, ale Ty jako jedyna nie chcesz mi wskoczyć do łóżka, więc zrobimy to po mojemu. - Powiedział i zdjął Ci stanik. Zaczęłaś jeszcze głośniej płakać. Zaczął bawić się twoimi piersiami. Całował Cię po nich przygryzać twoje brodawki. Wstał z Ciebie i zaczął zdejmować Ci spodnie.
-NIEE! - Krzyczałaś - Niee, proszę. - Błagałaś, ale blondyn ani śnił o tym myśleć. Kiedy pozbawił Cię ubrań sam zaczął zdejmować swoje, a ty w między czas starałaś się odwiązać twoje dłonie, lecz na marne, bo Niall zawiązał je tak mocno, że wręcz wżynały ci się w skórę. Kiedy blondyn zauważył co chcesz zrobić. Uderzył Ciebie w twarz.
-Nie ze mną takie numery. - Poczułaś jego obleśny oddech na swojej twarzy. Płakałaś, próbowałaś wziąć go na litość, ale nic z tego. W pewnym momencie poczułaś mocny ból w okolicach podbrzusza. Krzyknęłaś, nie dlatego, że z bólu, ale dlatego, że tracisz dziewictwo poprzez gwałt. Blondyn zatkał Ci buzię swoją ręką. I zaczął poruszać się w Tobie coraz szybciej i szybciej. Krzyczałaś o pomoc, ale nic to nie dawało. Po kilku minutach blondyn wyszedł z Ciebie i spuścił się na Ciebie. Odwiązał Ciebie i kawał Ci się wynosić. Ubrałaś się powili z powodu ból który przeszywał twoją dolną cześć ciała. Kiedy się już ubrałaś wybiegłaś od niego z domu. Czułaś wstręt do samej siebie. Nie chciałaś już żyć. Postanowiłaś się zabić. Poszyłaś do apteki, kupiłaś kilka opakowań tabletek nasennych. Z apteki poszłaś do sklepu monopolowego. Kupiłaś dwie połówki. Poszyłaś do swojej ulubionego miejsca. Nad rzekę. Nie chciałaś tego zakończyć w taki sposób bez wyjaśnienia. Wzięłaś długopis i kartkę. zaczęłaś pisać.
-Czemu to robisz!? - Krzyczałaś. - Co ja Ci takiego zrobiłam.
-Widzisz założyłem się z kimś o to, że się z Tobą prześpię, ale Ty jako jedyna nie chcesz mi wskoczyć do łóżka, więc zrobimy to po mojemu. - Powiedział i zdjął Ci stanik. Zaczęłaś jeszcze głośniej płakać. Zaczął bawić się twoimi piersiami. Całował Cię po nich przygryzać twoje brodawki. Wstał z Ciebie i zaczął zdejmować Ci spodnie.
-NIEE! - Krzyczałaś - Niee, proszę. - Błagałaś, ale blondyn ani śnił o tym myśleć. Kiedy pozbawił Cię ubrań sam zaczął zdejmować swoje, a ty w między czas starałaś się odwiązać twoje dłonie, lecz na marne, bo Niall zawiązał je tak mocno, że wręcz wżynały ci się w skórę. Kiedy blondyn zauważył co chcesz zrobić. Uderzył Ciebie w twarz.
-Nie ze mną takie numery. - Poczułaś jego obleśny oddech na swojej twarzy. Płakałaś, próbowałaś wziąć go na litość, ale nic z tego. W pewnym momencie poczułaś mocny ból w okolicach podbrzusza. Krzyknęłaś, nie dlatego, że z bólu, ale dlatego, że tracisz dziewictwo poprzez gwałt. Blondyn zatkał Ci buzię swoją ręką. I zaczął poruszać się w Tobie coraz szybciej i szybciej. Krzyczałaś o pomoc, ale nic to nie dawało. Po kilku minutach blondyn wyszedł z Ciebie i spuścił się na Ciebie. Odwiązał Ciebie i kawał Ci się wynosić. Ubrałaś się powili z powodu ból który przeszywał twoją dolną cześć ciała. Kiedy się już ubrałaś wybiegłaś od niego z domu. Czułaś wstręt do samej siebie. Nie chciałaś już żyć. Postanowiłaś się zabić. Poszyłaś do apteki, kupiłaś kilka opakowań tabletek nasennych. Z apteki poszłaś do sklepu monopolowego. Kupiłaś dwie połówki. Poszyłaś do swojej ulubionego miejsca. Nad rzekę. Nie chciałaś tego zakończyć w taki sposób bez wyjaśnienia. Wzięłaś długopis i kartkę. zaczęłaś pisać.
Wybaczcie mi to co zrobiłam, ale musiałam skończyć z moim
życiem.
Tu nie chodziło o to, że nie miałam pieniędzy czy coś. Bo pieniądze nie
są ważne.
Ważna jest miłość. I Wy ją mi dawaliście. Jestem Wam bardzo wdzięczna
za wszystko, za każdy dzień spędzony razem, za każdy uśmiech wywołany przez
was.
Wiem, że poradzicie sobie. Będę zawsze przy was. A teraz powodem, dla
którego chcę się zabić jest to, że zostałam zgwałcona.
Nie powiem wam przez
kogo bo to i tak nie ma już sensu, mnie tutaj już nie będzie, a on po co ma być
ukarany. Wątpię żeby zrobił coś takiego znów.
Przepraszam was bardzo i kocham
was.
Będę zawsze przy was. Wasza [T.I]
Postanowiłaś napisać drugi list tym razem tylko do Niall’a.
… Wybaczam Ci…
Wiem, że pewnie teraz żałujesz tego co mi zrobiłeś. Nie powiem
nikomu, że ty mi to zrobiłeś, masz przed sobą przyszłość. Nie zmarnuj swojej
szansy na lepsze życie … Mną się nie przejmuj.. ja sobie jakoś poradzę nie w
ten sposób to w inny…
Pamiętaj tylko, że czyniąc zło ono powraca do ciebie z podwojoną
siłą… [T.i]
Skończyłaś pisać list. Łzy leciały Ci ciurkiem po policzkach. Wzięłaś pierwsze opakowanie tabletek. Połknęłaś wszystkie na raz popijając wódką. Wzięłaś następne opakowanie i powtórzyłaś czynność. Chciałaś mieć pewność, że nigdy się już nie obudzisz. Płakałaś cały czas. Przed oczami miałaś cały czas ten obraz sprzed kilku godzin. Wypiłaś dwie butelki, które kupiłaś. Poczułaś jak twoje powieki stają się coraz to ciężkie. W końcu zamknęłaś je. Udało Ci się. Nigdy więcej się nie obudzisz.
Rano znalazł Cię jakiś przechodzian, twoje ciało było zimne jak lód. Mężczyzna najpierw sprawdził Ci puls niestety brak. Zadzwoni po pogotowie i policję. Po kilku minutach schowali twoje drobne ciało w czarny worek po czym wywieźli do kostnicy. Listy przekazano twojej rodzinie. Kiedy twoja mama przeczytała list, który napisałaś wylała kolejne strumienie łez. Twój pogrzeb odbył się po trzech dniach. Przybyła na niego cała twoja klasa. Wraz z blondynem. Twoja siostra przeczytała swój list, który sama napisała. Przeczytała również twój pożegnalny list. Horan wiedział, że to o niego chodzi.
- Dziecko nie powinno umierać szybciej niż jego rodzić .... – tylko
tyle zdołała powiedzieć twoja mama. Kolejny raz wybuchała płaczem. Po pogrzebie
twoja mama podeszła do blondyna i przekazała mu list zaadresowany do niego. Był
strasznie nerwowy. Otworzył go i zaczął czytać. W jego oczach też pojawiły się
łzy. Łzy żalu, smutku, strachu i poczucia winy.
Kilka dni później Niall odwiedził twój grób. Usiadł na trawie i
nic nie mówił. Ty jako duch siedziałaś obok niego z głową na jego ramieniu.
Chłopak spuścił głowę
- Przepraszam .. tak strasznie przepraszam .. – rozpłakał się jak
małe dziecko
-Wybaczam Ci .. Niall – Zniknęłaś. Niall nigdy się nie pogodził z
ty co zrobił i z twoja śmiercią. Odwiedzał cie zawsze dwa razy w tygodniu: we
wtorki - tego dnia się urodziłaś i w piątki bo wtedy cie skrzywdził..
nie ma co. dobra współpraca. haha. ^^
OdpowiedzUsuń