sobota, 22 grudnia 2012

Wybaczam Ci .. Niall


Niall- największe ciacho w szkole, kapitan drużyny piłkarskiej. Bogaty jedynak należący do tych popularnych w szkole. Uważa się za kogoś lepszego a może udaje kogoś kim tak naprawdę nie jest. Co jeśli ukrywa prawdziwego siebie?

[t.i] – cicha, bardzo dobrze ucząca się dziewczyna. Nieśmiała, chowająca się w cieni, nie lubiąca bycia w centrum uwagi. Jej rodzice nie byli bogaci, ale dawali jej tyle ile tylko mogli. Chowająca się za dużymi okularami i ubraniach po siostrze lub kuzynkach. W szkole biorą ją za dziwadło, biedaka, ofiarę losu.

*oczami [t.i]*

- Dziś losowanie do paczek które podarujecie sobie podczas wigilii klasowej- usłyszałaś głos nauczycieli, który wyrwał cię za myśleń. Najpierw dziewczyny losowały chłopaków. Kiedy nadeszła twoja kolej, podeszłaś do woreczka i wyjęłaś jedną małą złożoną w kosteczkę kartkę. Usiadłaś powrotem na swoje miejsce, od razu sprawdziłaś kogo wylosowałaś:
- Niall Horan- powiedziałaś cicho, kiedy po chwili usłyszałaś śmiech za plecami. To Harry..
-Ej Niall stary to dziwadło ciebie wylosowało pewnie zrobi ci skarpetki na drutach- zrobiło ci się przykro, chciałaś się rozpłakać, ale nie miałaś już siły, za dużo razy płakałaś ciągłe wyzwiska, kawały, podstawianie nogi na korytarzach  w skutek czego lądowałaś na podłodze, parę razy zdarzyło się, że zostałaś oblana wiśniowym mrożonym koktajlem i tym razem nie zareagowałaś na kpiny chłopaków, zadzwonił dzwonek a ty szybko wyszłaś z klasy.
*oczami Niall’a*
- [t.i][t.n]- przewracałem tą karteczkę między palcami myśląc dlaczego akurat ja musiałem wylosować to dziwną dziewczynę.
*oczami [t.i]*
Jutro wigilia klasowa a ty ciągle nie masz prezentu dla Niall’a. spacerowałaś po mieście zastanawiając się intensywnie nad prezentem  dla chłopaka. Nie widziałaś o nim praktycznie nic z resztą on jest bogaty wszystko już miał. Jednak wiedziałaś o nim jedna rzecz uwielbiał muzykę. Minęłaś sklep muzyczny, zatrzymałaś się, spojrzałaś na witrynę sklepu. Postanowiłaś zobaczyć co mają do zaoferowania. Rozglądałaś się po różnorodnych instrumentach. Zauważyłaś dział z gitarami podeszłaś tam i spojrzałaś na różnego koloru i kształtu instrumenty. Tak dawno nie grałaś brakowało ci tego. Odkąd tata stracił pracę, załamał się zaczął pogrywać w kasynie. Wpędził twoja rodzinę w długi, ale już z tego wyszedł choć dług na ponad 60 tysięcy dolarów pozostał. Podszedł do ciebie młody pracownik sklepu;
- Może mógłbym w czymś pomóc ?
- Nie dziękuje ja tylko… -urwałaś- choć właściwie mam pytanie czy tym mogła wypróbować jedną gitarę?- popatrzałaś na chłopaka.
-Oczywiście, masz namyśl jakiś konkretny typ gitary ?
 - Nie, ale niech będzie to gitara elektroniczna.
-Dobrze w takim razie polecam ci tą gitarę – chłopak podał ci gitarę, a ty oddaliłaś się do miejsca specjalnie do tego przeznaczonego, usiadłaś na stołku zaczynając grać z pamięci  jakieś kawałki rockowe
-Wow, dziewczyno wymiatasz- wystraszyłaś się, odwróciłaś się gwałtownie i zauważyłaś Niall’a;
- Co ty tu robisz !!
- To co grałaś to było mega- chłopak całkowicie zignorował  twoje pytanie;
- Nie wiedziałem, że  umiesz grać  choć do mnie, musimy zagrać to na dwie gitary.
- Mam iść do ciebie? – byłaś w szoku.
-No tak .. a co ?
- W sumie to nic ale nigdy mnie nie zapraszałeś. Cała klasa tylko nie ja. Mnie zawsze omijałeś.
- Umm… nie zrozum mnie źle ale nie nadajesz się na imprezy.
- A fajnie wiedzieć – odstawiłaś gitarę i wyszłaś ze sklepu. Może i chłopak miał racje , że nie nadajesz się na imprezy, ale co by mu zaszkodziło podejść i po prostu powiedzieć „ Hej robię domówkę może wpadniesz” ale nie bo łatwiej kogoś ocenić i przylepić metkę kogoś kim naprawdę się nie jest. Bo co tak łatwiej, kogo obchodzi osobowość czy charakter teraz liczy się tylko to jaki masz model telefonu czy firmowe ciuchy. Z twoich zamyśleń wyrwała cię czyjaś dłoń na ramieniu ;
-Przepraszam… - ledwo usłyszałaś , gdyż słowo było wypowiedziane bardzo cicho. Odwróciłaś się i zobaczyłaś przed sobą Niall’a.
- Oooo jestem pod wrażeniem, nie wiedziałam, że znasz takie słowa – uśmiechnęłaś się ironicznie.
- Nie bądź taka…
- Jaka ?! … Ja po prostu jestem sobą jeżeli ci się to nie podoba to nie rozmawiajmy i nie wchodźmy sobie w drogę. – Odwróciłaś się na pięcie i powędrowałaś przed siebie, stawiając nogę za nogą, krok za krokiem. Znów cię ktoś  zatrzymał tym razem poczułaś ucisk na nadgarstku i nim zdążyłaś zareagować chłopak ciągnął się za rękę
- Co ty robisz ?! Gdzie mnie ciągniesz ?! Puść mnie?! Słyszysz ?!
- Idziemy do mnie do domu, mówiłem już to wcześniej musimy zagrać tamten kawałek na dwie gitary .
- Oczywiście bo ty tak chcesz , moje zdanie się już nie liczy. – Blondyn nie skomentował twoich słów, po prostu dalej cię ciągnął za rękę prowadząc do swojego domu.

Siedziałaś na łóżku w pokoju Niall’a i czekałaś aż przyjdzie z instrumentami. Blondyn mieszkał obok ciebie, ale nigdy z nim nie gadałaś. Podeszłaś do okna i rozejrzałaś się przez nie. Wtedy się zorientowałaś, że z jego okna jest idealny wgląd do twojego pokoju.
- Czasem patrzę co robisz.. – usłyszałaś ponętny głos chłopaka przy uchu. Wystraszyłaś się. Jego usta muskały delikatnie twoje ucho. Czułaś jego oddech na szyi. Serce przyśpieszyło. Odgarnął twoje rozpuszczone włosy na jedną stronę, położył rękę na twoim ramieniu.
-A szczególnie wieczorami… masz urocze piżamy – dodał z łobuzerskim uśmieszkiem. Nie wiedziałaś jak masz zareagować, czułaś się dziwnie, taka sytuacja była dla ciebie czymś nowym, nieznany.  Byłaś dziewicą w ogóle nie znałaś się na takich relacjach, relacjach dziewczyna- chłopak. Nie mogłaś się poruszyć czułaś się jakbyś była zparaliżowana, wtedy poczułaś coś na szyi. Poczułaś usta Niall’a , który składał delikatne pocałunki na twojej szyi.  Odskoczyłaś od chłopaka:
- Co ty robisz ?! – krzyknęłaś.
- Oj nie przesadzaj … - przycisnął cię swoim ciałem do ściany, pozbawiając jakiegokolwiek ruchu. Próbowałaś mu się wyrwać, ale był silniejszy od Ciebie. Trzymał Cię mocno i całował po szyi. Starałaś się wyrwać. Nie dawałaś rady. Zaczął wkładać ręce pod twoją koszulkę. Płakałaś. Jednym ruchem rozerwał Ci koszulkę. Położył Cię na łóżku  i położył się na tobie. Nogami trzymał twoje uda, a twoje ręce przywiązał sznurkiem do łóżka. Uśmiechnąć się. Zaczął dotykać Cię po piersiach. Krzyczałaś
-Zamknij się, bo i tak nikt Cię nie usłyszy szmato. - Powiedział.
-Czemu to robisz!? - Krzyczałaś. - Co ja Ci takiego zrobiłam.
-Widzisz założyłem się z kimś o to, że się z Tobą prześpię, ale Ty jako jedyna nie chcesz mi wskoczyć do łóżka, więc zrobimy to po mojemu. - Powiedział i zdjął Ci stanik. Zaczęłaś jeszcze głośniej płakać. Zaczął bawić się twoimi piersiami. Całował Cię po nich przygryzać twoje brodawki. Wstał z Ciebie i zaczął zdejmować Ci spodnie.
-NIEE! - Krzyczałaś - Niee, proszę. - Błagałaś, ale blondyn ani śnił o tym myśleć. Kiedy pozbawił Cię ubrań sam zaczął zdejmować swoje, a ty w między czas starałaś się odwiązać twoje dłonie, lecz na marne, bo Niall zawiązał je tak mocno, że wręcz wżynały ci się w skórę. Kiedy blondyn zauważył co chcesz zrobić. Uderzył Ciebie w twarz.
-Nie ze mną takie numery. - Poczułaś jego obleśny oddech na swojej twarzy. Płakałaś, próbowałaś wziąć go na litość, ale nic z tego. W pewnym momencie poczułaś mocny ból w okolicach podbrzusza. Krzyknęłaś, nie dlatego, że z bólu, ale dlatego, że tracisz dziewictwo poprzez gwałt. Blondyn zatkał Ci buzię swoją ręką. I zaczął poruszać się w Tobie coraz szybciej i szybciej. Krzyczałaś o pomoc, ale nic to nie dawało. Po kilku minutach blondyn wyszedł z Ciebie i spuścił się na Ciebie. Odwiązał Ciebie i kawał Ci się wynosić. Ubrałaś się powili z powodu ból który przeszywał twoją dolną cześć ciała. Kiedy się już ubrałaś wybiegłaś od niego z domu. Czułaś wstręt do samej siebie. Nie chciałaś już żyć. Postanowiłaś się zabić. Poszyłaś do apteki, kupiłaś kilka opakowań tabletek nasennych. Z apteki poszłaś do sklepu monopolowego. Kupiłaś dwie połówki. Poszyłaś do swojej ulubionego miejsca. Nad rzekę. Nie chciałaś tego zakończyć w taki sposób bez wyjaśnienia. Wzięłaś długopis i kartkę. zaczęłaś pisać.

                                                                  Kochani rodzice. 
Wybaczcie mi to co zrobiłam, ale musiałam skończyć z moim życiem.
Tu nie chodziło o to, że nie miałam pieniędzy czy coś. Bo pieniądze nie są ważne. 
Ważna jest miłość. I Wy ją mi dawaliście. Jestem Wam bardzo wdzięczna za wszystko, za każdy dzień spędzony razem, za każdy uśmiech wywołany przez was. 
Wiem, że poradzicie sobie. Będę zawsze przy was. A teraz powodem, dla którego chcę się zabić jest to, że zostałam zgwałcona. 
Nie powiem wam przez kogo bo to i tak nie ma już sensu, mnie tutaj już nie będzie, a on po co ma być ukarany. Wątpię żeby zrobił coś takiego znów. 
Przepraszam was bardzo i kocham was. 
Będę zawsze przy was. Wasza [T.I]

Postanowiłaś napisać drugi list tym razem tylko do Niall’a.

  … Wybaczam Ci…
Wiem, że pewnie teraz żałujesz tego co mi zrobiłeś. Nie powiem nikomu, że ty mi to zrobiłeś, masz przed sobą przyszłość. Nie zmarnuj swojej szansy na lepsze życie … Mną się nie przejmuj.. ja sobie jakoś poradzę nie w ten sposób to w inny…
Pamiętaj tylko, że czyniąc zło ono powraca do ciebie z podwojoną siłą… [T.i]

Skończyłaś pisać list. Łzy leciały Ci ciurkiem po policzkach. Wzięłaś pierwsze opakowanie tabletek. Połknęłaś wszystkie na raz popijając wódką. Wzięłaś następne opakowanie i powtórzyłaś czynność. Chciałaś mieć pewność, że nigdy się już nie obudzisz. Płakałaś cały czas. Przed oczami miałaś cały czas ten obraz sprzed kilku godzin. Wypiłaś dwie butelki, które kupiłaś. Poczułaś jak twoje powieki stają się coraz to ciężkie. W końcu zamknęłaś je. Udało Ci się. Nigdy więcej się nie obudzisz. 

Rano znalazł Cię jakiś przechodzian, twoje ciało było zimne jak lód. Mężczyzna najpierw sprawdził Ci puls niestety brak. Zadzwoni po pogotowie i policję. Po kilku minutach schowali twoje drobne ciało w czarny worek po czym wywieźli do kostnicy. Listy przekazano twojej rodzinie. Kiedy twoja mama przeczytała list, który napisałaś wylała kolejne strumienie łez. Twój pogrzeb odbył się po trzech dniach. Przybyła na niego cała twoja klasa. Wraz z blondynem. Twoja siostra przeczytała swój list, który sama napisała. Przeczytała również twój pożegnalny list. Horan wiedział, że to o niego chodzi.
- Dziecko nie powinno umierać szybciej niż jego rodzić .... – tylko tyle zdołała powiedzieć twoja mama. Kolejny raz wybuchała płaczem. Po pogrzebie twoja mama podeszła do blondyna i przekazała mu list zaadresowany do niego. Był strasznie nerwowy. Otworzył go i zaczął czytać. W jego oczach też pojawiły się łzy. Łzy żalu, smutku, strachu i poczucia winy.

Kilka dni później Niall odwiedził twój grób. Usiadł na trawie i nic nie mówił. Ty jako duch siedziałaś obok niego z głową na jego ramieniu. Chłopak spuścił głowę
- Przepraszam .. tak strasznie przepraszam .. – rozpłakał się jak małe dziecko
-Wybaczam Ci .. Niall – Zniknęłaś. Niall nigdy się nie pogodził z ty co zrobił i z twoja śmiercią. Odwiedzał cie zawsze dwa razy w tygodniu: we wtorki - tego dnia się urodziłaś i w piątki bo wtedy cie skrzywdził.. 


1 komentarz: