niedziela, 30 grudnia 2012

Mimo to czas z biegiem lat


Skłamałabym mówiąc, że nie ma chwil,
W których odtwarzam w pamięci znany mi film.
Tytuł to Niespełnione moje sny,
Aktorzy to ja i Ty.
W ogniu wspomnień widzę, jak mówisz mi,
Że miłości nie zabierze nam nikt, lecz…
                                                                                   Mimo to czas z biegiem lat,
Wymazał nasz marzeń świat.
I zamienił nas w dawne wspomnienia.
Mimo to czas z biegiem lat,
Wymazał nasz marzeń świat .
I zamienił nas we wspomnienia.
Oddałabym wszystko to, co dziś mam,
Aby poczuć to, co kiedyś mieszkało w nas.
Usta przy ustach,
W mej dłoni Twa dłoń.
Wszystko to zabrał mi los.
Miałeś być przy mnie i
Miałeś Kochać co dzień
Miałeś oddychać mną
Obiecałeś mi to, lecz ..
Mimo to czas z biegiem lat,
Wymazał nasz marzeń świat.
I zamienił nas w dawne wspomnienia.
Mimo to czas z biegiem lat,
Wymazał nasz marzeń świat .
I zamienił nas we wspomnienia.
I słyszałam, ze już kogoś masz,
Życzę Ci szczęścia, choć wolę byś został sam. 
Co takiego ona ma, czego nie mam? Nie mam ja ? ….* 


Znów z twoich oczu poleciały łzy nie mogłaś ich powstrzymać. Za wielkiej szyby spoglądał na ciebie twój menager:
- [t.] może chcesz przełożyć nagranie ?
-  Jeśli to nie byłoby problemem to chciałabym pójść do domu – wytarłaś mokre policzki, pociągając przy tym lekko nosem.
-Ależ nie skarbie -  odpowiedział Mattew. Lubiłaś go to on zaproponował ci abyś nagrała płytę. Kochałaś go ale jak przyjaciele. Zresztą on ciebie też byłaś pewna, że nic między wami nie będzie gdyż Matt był gejem. Zresztą twoje serce należało w dalszym ciągu do pewnego mulata o ciepłych czekoladowych oczach i czarnych jak noc włosach.
Wróciłaś do domu, rozebrałaś się i przebrałaś w za duże spodnie dresowe i jego koszulkę którą przez przypadek zostawił wyprowadzając się z waszego wspólnego mieszkania. Ten kawałek materiału był cały czas przecieknięty jego ponętnym zapachem mino, że od waszego rozstania minęło dobre 2 miesiące.
Usiadłaś na kanapie wraz z kubkiem parującej czekolady z piankami podkurczyłaś nogi. Błądziłaś wzrokiem po ścianach i pólkach kiedy twój wzrok zatrzymał się na ramce ze zdjęciem na którym byliście obydwoje. Ukazywało ono was jako szczęśliwą parę leżącą na łóżku . Nigdy nie zapomnisz tego dnia kiedy zostało zrobione to zdjęcie.

„ - Dzień dobry, kochanie- szepcze i podgryza twoje ucho. Twoje oczy otwierają się i zamykają. Jasne, poranne światło zalewa pokój i jego ręka delikatnie pieści twoje piersi, drocząc się ze tobą. Przesuwając się w dół, chwyta twoje biodro, leżąc za tobą i przysuwa do ciebie.Rozciągasz się obok niego, chłonąc ten dotyk i czujesz  jego erekcję na pośladkach. O rety. Pobudka     a la Zayn Malik .- Cieszysz się, że mnie widzisz?- bełkoczę sennie i wpychasz się na niego sugerująco. Czujesz jego szeroki uśmiech przy szczęce.- Bardzo się cieszę, że cię widzę- mówi i jego dłoń głaszcze cię po brzuchu, kierując się w dół, żeby dotknąć cię tam i pozwolić swoim palcom odkrywać.- Z całą pewnością, istnieją pewne zalety budzenia się obok pani, panno [t.i] - drażni się ze tobą i delikatnie obraca cię na plecy.- Dobrze spałaś?- Pyta kiedy jego palce kontynuują swoją sensualną torturę. Uśmiecha się do ciebie z góry- tym swoim olśniewającym uśmiechem brytyjskiego modela o idealnych zębach, na widok którego można paść trupem. Zapiera ci dech w piersiach.Twoje biodra zaczynają kołysać się w rytm tańca, który rozpoczęły jego palce. Całuje ciebie szybko w usta, a potem przesuwa się na twoją szyję, podgryzając ją powoli, całując i ssąc po drodze. Jęczysz. Jest czuły, jego dotyk jest lekki i niebiański. Jego odważne palce przesuwają się w dół i powoli wkłada w ciebie jeden. Cicho syczy z podziwu.- Och [t.i]- mamrocze żarliwie przy twoim gardle. Porusza palcem w rytmie pocałunków, gdy jego usta wędrują leniwie przez twój obojczyk, a potem do piersi. Torturuje jeden, potem drugi sutek zębami i ustami, ale robi to bardzo delikatnie, a one twardnieją i wydłużają się w słodkiej odpowiedzi.Pomrukuję.- Hmm- warczy łagodnie i podnosi głowę, żeby popatrzeć na ciebie swoimi połyskującymi, brązowymi oczami.- Pragnę cię, teraz.- Sięga do stolika nocnego. Przesuwa się na tobie, podpierając się na łokciach i pociera swoim nosem o twój podczas, gdy rozchyla moje twoje nogi swoimi. Klęka i rozdziera foliowe opakowanie.- Nie mogę się doczekać soboty- mówi, jego oczy połyskują lubieżną radością.-Twojego przyjęcia?- Dyszysz.- Nie. Będę mógł przestawać używać tych pierdolców.- Trafna nazwa.- Chichoczesz.Uśmiecha się do ciebie krzywo, nakładając prezerwatywę.- Czy pani chichocze, panno [t.i]?- Nie.- Próbujesz zachować poważną minę i przegrywasz.- Teraz nie czas na chichoty.- Kręci głową upominająco, a jego głos jest niski, surowy, ale jego twarz  - jest zarówno kamienna jaki i wulkaniczna.Powietrze staje ci w gardle.- Myślałam, że lubiłeś kiedy chichoczę- szepczesz zachrypnięta, spoglądając w mroczne głębiny jego sztormowych oczu.- Nie teraz. Jest czas i miejsce na chichotanie. Teraz to ani jedno ani drugie. Muszę cię powstrzymać i chyba wiem jak- mówi tajemniczo i jego ciało przykrywa twoje.”**


Popiłaś ciepły trunek, zatracając się w jego smaku. Jednak wszystkie te wspomnienia nigdy nie dadzą ci spokoju. Wiesz, że on nie wróci. Zostawił się dla Perrie Edwards. Zwykłą szarą dziewczynę zamienił sobie na nieziemską, szaloną piosenkarkę.  


_________________________________________

* Tekst piosenki Gosii Andrzejewicz -" Film"
** Fragment książki : " Ciemniejsza strona Greya" (zmiany w teście na potrzeby imagina)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz